fbpx

5 powodów, dla których warto modlić się o liderów

– Anna Chmiel

Lider krok po kroku dąży do celu, który sobie wyznaczył. Nie pozostaje na etapie marzeń, wizji czy krytyki. Decyduje się działać, bo wierzy, że ma to sens. Towarzyszą mu ludzie. Wspierają go ludzie, ale równie często… pozbawiają go energii Ci sami ludzie.

Dlatego argumentów, by modlić się o liderów, szczególnie tych, którzy działają w Kościele można wymieniać wiele. Wybrałam 5, mając nadzieję, że przekonają nieprzekonanych i zachęcą niezaangażowanych. To nie jest artykuł tylko do przeczytania, to 5 realnych powodów, żeby zacząć rozmawiać z Bogiem na temat osób, które torują innym drogę.

1 powód:
prosi nas o to Jezus, nasz Pan i Zbawiciel

Sytuacja w Getsemani. Jezus, jako nauczyciel i lider, stoi przed swoimi uczniami zupełnie szczery, nie kryje swoich emocji. Uczniowie stają się świadkami Jego walki z własnymi myślami, ze zniechęceniem.

Bezpośrednio i wprost mówi o znaczeniu wspólnej modlitwy: „Słuchajcie, wiem, że muszę sam unieść zadanie, które dał mi Bóg, ale Wasza modlitwa jest dla mnie teraz kluczowa, jest mi teraz bardzo potrzebna. Ja poniosę krzyż, ja będę cierpieć, ale nie śpijcie, nie odpoczywajcie teraz, stójcie ze Mną przed Bogiem w tym trudnym doświadczeniu” (parafraza autorki na podst. fragm. Mt 26:36-46; Mk 14:32-42; Łk 22:39-46).

Wielu liderów ma świadomość, że nie są samowystarczalni ani na tyle mocni, by działać w pojedynkę. Dzisiaj coraz częściej spotykamy i podążamy za świadomymi własnego powołania, a jednak pokornymi przywódcami, którzy – jak Jezus – w posłuszeństwie Bogu oraz z poczuciem własnej słabości szukają wsparcia w modlitwie. Często przeżywają trudne sytuacje. Wtedy zatrzymują się i proszą najbliższych – podobnie jak Jezus: „Jest mi smutno. Zostańcie tutaj. Czuwajcie ze Mną” (por. Mt 26:38).

2 powód:
Duch Święty czuje się zaproszony do działania

Dzieje Apostolskie, historia pierwszego Kościoła, opisują sytuacje, w których uczniowie Jezusa, apostoł Paweł, a później kolejne powołane osoby, podejmują radykalne i odważne działania, by głosić Ewangelię. Dzięki modlitwie Kościoła – Bóg otworzył drzwi więzienia Piotrowi (zob. Dz 12:5-12). W kolejnych rozdziałach czytamy, że pierwsi chrześcijanie starali się być jednomyślni i wytrwali. Ich gorliwa modlitwa i pełne zaangażowanie są często podkreślane (zob. Dz 4:24-31; 12:5.12; 13:1-3; 14:21-23; 20:36-38; 21:4-6).

Dlatego w kontekście modlitwy o liderów ważna jest świadomość, że nie mogą oni pozostać w swoich inicjatywach sami. Kościół modlił się z wiarą, Kościół doświadczał cudów, bo Duch Święty czuł się zaproszony i zaangażowany w bieżące sytuacje.  Również w Liście św. Pawła do Efezjan otrzymujemy zachętę: „W każdej modlitwie, gdy tylko zanosicie prośby, módlcie się w Duchu, bez względu na porę. W tym celu czuwajcie z całą wytrwałością i wstawiajcie się za wszystkimi świętymi” (Ef 6:18).

3 powód:
proszą o to polscy pastorzy

Napisałam do kilku liderów z różnych rejonów Polski. Byli zaskoczeni, ale bardzo się ucieszyli, że ma powstać artykuł zachęcający do modlitwy o przywódców. Najmocniej skupiali się na prośbach o ich własne motywacje i postawę miłości wobec ludzi w Kościele, ale nie bez znaczenia są też dla nich modlitwy wspierające ich rodzinę, finanse i odpowiednie zarządzanie czasem.

Darek prosi o modlitwę, będąc niezwykle świadomym zagrożeń, z jakimi borykają się liderzy: „(…) bym nigdy nie traktował ludzi instrumentalnie do realizacji swoich celów (nawet tych od Boga); bym kochał ludzi bez oczekiwania, że coś otrzymam od nich w zamian np. że się nawrócą i będą w „moim” kościele; bym nigdy nie uzależniał ludzi od siebie. Ludzie mają się sami rozwijać i być zależni od Boga, a nie od drugiego człowieka”.

Również Arek chętnie przedstawił własne prośby modlitewne w pokornym zrozumieniu własnego powołania: „Jako pastor nieraz przekonałem się, że praca z ludźmi to najtrudniejsze z zadań. W związku z tym osobiście zachęcam bliskie mi osoby do modlitwy, abym miał cierpliwość, mądrość i oczywiście miłość. Ważne, aby modlić się nie tylko o lidera, ale również o jego rodzinę. Dostrzegam ogromną potrzebę modlitwy o jego dzieci”.

4 powód:
dobry sposób na przekierowanie własnych frustracji

W książce „Listy starego diabła do młodego” C.S. Lewisa pierwszym opisywanym sposobem, w jaki szatan próbuje osłabić Kościół i zaangażowanie wierzących, są ludzie, a raczej fakt, że na każdym etapie nas drażnią. Różnica zdań, temperamentów, oczekiwań i w pewnym momencie tworzy się w nas niezły koktajl frustracji. Nie inaczej jest z liderami. Szybko zauważamy, że wykład jest nudny, a lider uwielbienia ma parcie na szkło. Najczęściej celem – pośrednim lub bezpośrednim – naszych zażaleń staje się pastor. To on powinien zrobić porządek, to on powinien zauważyć bałagan na własnym podwórku.

Bill Hybels, w książce „Zbyt zajęci, by się nie modlić”, na podstawie fragmentu z Listu Jakuba 4:2 napisał: „Najpowszechniejszym powodem niewysłuchanych modlitw jest niemodlenie się”. Zaskoczony? Niestety tak bywa. Często chcemy się modlić, często deklarujemy się, że będziemy się modlić. Jednak łatwiej nam narzekać niż znaleźć czas, by faktycznie usiąść z bagażem własnych frustracji przed Bogiem.

Gdy dostrzegamy problemy w naszej społeczności lub bezpośrednio u lidera, ten natrętny impuls niezadowolenia, który wraca jak bumerang, może być naszym wewnętrznym sygnałem, by ćwiczyć się w modlitwie. Oddalić się na chwilę, by skupić się na rozmowie z Bogiem, tak jak robił to Jezus.

5 powód:
mądry sposób na zamykanie głupich rozmów

Jednym z postanowień Przymierza Pastorów we Wrocławiu, a także wizji Ewangelicznej Polski, jest dobrze o sobie myśleć i źle nie mówić. Łatwo zadeklarować, trudniej praktykować. Szczególnie, jak ktoś w dobrej wierze zacznie temat…

Po takiej rozmowie masz moralnego kaca. Powiedziałeś za dużo. Usłyszałeś za dużo. Wpadłeś w pułapkę plotki, a przecież wiesz, że nie jest to Boża droga, w myśl wersetu: „unikaj głupich i niedorzecznych dociekań” (2 Tm 2:23). Następnym razem, gdy ktoś – oczywiście w dobrej wierze – zacznie komentować działania jakiegoś lidera lub pastora, możesz zatrzymać w odpowiednim momencie taką rozmowę i zaproponować wspólną modlitwę w jego sprawie. To jeden z lepszych sposobów na niekonstruktywną krytykę. Jezus obiecuje niesamowite wsparcie, mówiąc: „gdzie dwaj albo trzej gromadzą się w moje imię, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20).

Autor:
Anna Chmiel –  z zawodu redaktor, mieszka w Poznaniu z mężem Pawłem i córką Mają. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z polityką prywatności oraz regulaminem strony Ewangeliczna Polska. Akceptuję również obowiązujące zasady komentowania. Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez administratora serwisu, Fundację Pro Novis.